Koniec dopłat za bagaż podręczny? UE chce zmienić zasady gry
Przez ostatnie lata bagaż podręczny stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów podróży lotniczych. Bilet bywa tani, ale już wniesienie na pokład klasycznej walizki kabinowej często wymaga dopłaty, która potrafi przewyższyć cenę samego przelotu. Unia Europejska postanowiła się z tym rozprawić.
W 2025 roku instytucje unijne przyjęły projekt przepisów, które mają zakazać pobierania dodatkowych opłat za standardowy bagaż podręczny do 7 kg. Choć temat brzmi jak rewolucja, warto jasno podkreślić: to jeszcze nie obowiązujące prawo, lecz projekt będący na zaawansowanym etapie legislacyjnym.
Nowe regulacje są odpowiedzią na lata skarg pasażerów, rozbieżnych interpretacji przepisów i agresywnych praktyk cenowych, szczególnie w tanich liniach lotniczych.
Co dokładnie przewiduje projekt UE dotyczący bagażu podręcznego?
Zgodnie z przyjętym projektem, pasażer podróżujący samolotem na terenie UE (oraz na trasach do i z UE) ma mieć zagwarantowane w cenie biletu:
jedną sztukę bagażu podręcznego o wadze do 7 kg,
jeden przedmiot osobisty o wymiarach maksymalnych 40 × 30 × 15 cm (np. torebkę, plecak, torbę na laptopa).
Kluczowe jest to, że przewoźnik nie będzie mógł pobierać za nie dodatkowej opłaty, niezależnie od taryfy biletu. Oznacza to odejście od modelu „gołej” ceny bazowej, do której niemal wszystko trzeba dokupić.
Projekt nie wpisuje literalnie jednego sztywnego rozmiaru walizki (np. 55 × 38 × 20 cm), ale operuje pojęciem standardowych limitów. W praktyce mowa o bagażu, którego suma boków nie przekracza ok. 100 cm. To dokładnie ten segment walizek, który dziś najczęściej jest objęty dopłatami.
Dla porównania: popularny format 55 × 38 × 20 cm idealnie mieści się w tym zakresie i odpowiada realnym potrzebom krótkich i średnich podróży. A my wychodzimy na przeciw ewentualnym regulacjom i zachęcamy do zapoznania się z naszą ofertą walizek kabinowych oraz naszym bestsellerem wśród plecaków Plecak Ryanair podróżny 40x25x15 czarny Liverpool, spełnianiających opisane w artykule wymogi.
Dlaczego UE w ogóle zajęła się bagażem?
Podstawą dla nowych przepisów nie jest wyłącznie presja społeczna, lecz także orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE. TSUE już wcześniej wskazywał, że bagaż podręczny mieszczący się w rozsądnych granicach wagi i rozmiaru powinien być traktowany jako integralna część usługi przewozu.
Mimo to linie lotnicze przez lata stosowały własne interpretacje, różnicując definicję „bezpłatnego” bagażu i sprowadzając ją często do bardzo małej torby mieszczącej się pod fotelem. Efekt? Chaos regulaminowy, niepewność pasażerów i regularne konflikty przy bramkach.
Nowe przepisy mają ten problem ujednolicić i jasno określić, co faktycznie przysługuje pasażerowi w cenie biletu.
Czy nowe zasady już obowiązują?
Nie. I to jest najważniejsza informacja, którą trzeba jasno podkreślić.
Na dziś (styczeń 2026) projekt jest politycznie przyjęty, ale wymaga jeszcze:
finalnych uzgodnień legislacyjnych,
formalnego wdrożenia w prawie państw członkowskich,
dostosowania regulaminów przez linie lotnicze.
Do tego czasu przewoźnicy mogą nadal stosować swoje dotychczasowe zasady, a pasażerowie muszą sprawdzać limity bagażowe przed każdą podróżą.
Jednocześnie organy takie jak UOKiK coraz częściej analizują opłaty za bagaż podręczny w kontekście obowiązującego już dziś prawa konsumenckiego i wyroków TSUE. To oznacza, że linie są pod rosnącą presją – nawet zanim nowe przepisy formalnie wejdą w życie.
Jak reagują linie lotnicze?
Branża lotnicza nie kryje sceptycyzmu. Przewoźnicy argumentują, że opłaty za bagaż podręczny są istotnym elementem ich modelu biznesowego i pozwalają utrzymywać niskie ceny bazowe biletów.
W praktyce oznacza to obawy, że:
ceny biletów wzrosną,
linie ograniczą inne usługi w cenie,
pojawią się próby obchodzenia przepisów poprzez nowe kategorie taryf.
Z drugiej strony część przewoźników już teraz delikatnie modyfikuje swoje regulaminy, zwiększając dopuszczalne wymiary bezpłatnego bagażu osobistego. To wyraźny sygnał, że rynek przygotowuje się na nadchodzące zmiany.
Co to realnie oznacza dla pasażera?
Jeśli projekt wejdzie w życie w obecnym kształcie, podróżowanie stanie się po prostu bardziej przewidywalne. Kupując bilet, pasażer będzie wiedział, że:
może zabrać klasyczną walizkę kabinową do 7 kg bez dopłaty,
nie musi wykupować „priority”, by mieć miejsce w schowku,
nie grożą mu niespodziewane opłaty przy bramce.
Do tego czasu najlepszą strategią pozostaje świadomy wybór walizki, która mieści się w najczęściej stosowanych standardach, oraz dokładne sprawdzanie regulaminów przed lotem.
Podsumowanie: zmiana jest blisko, ale jeszcze nie dziś
Unia Europejska jasno sygnalizuje, że era dowolnego żonglowania opłatami za bagaż podręczny dobiega końca. Projekt przepisów wzmacnia pozycję pasażera i porządkuje rynek, który przez lata działał na granicy przejrzystości.
Na razie jednak podróżni muszą funkcjonować w okresie przejściowym: z jednej strony z nadchodzącą zmianą prawa, z drugiej – z nadal obowiązującymi regulaminami linii.
Jedno jest pewne: standardowy bagaż podręczny wraca do swojej pierwotnej roli – nie jako płatny dodatek, lecz jako naturalna część podróży samolotem.