Jedno opóźnienie, a nie „ile razy” – kluczowa zasada odszkodowań kolejowych
Wbrew obiegowej opinii, prawo do odszkodowania za opóźniony pociąg nie zależy od liczby opóźnień. Nie ma znaczenia, czy Twój pociąg spóźnia się pierwszy raz w życiu, czy dziesiąty w tym miesiącu. Liczy się wyłącznie czas opóźnienia w miejscu docelowym wskazanym na bilecie.
Jeśli pociąg dojedzie do stacji końcowej z opóźnieniem przekraczającym określony próg czasowy, pasażer nabywa prawo do rekompensaty finansowej. To podejście wynika bezpośrednio z przepisów unijnych i obowiązuje wszystkich przewoźników kolejowych działających w UE.
Ile minut opóźnienia daje prawo do odszkodowania?
Progi są jasne i jednolite w całej Unii Europejskiej:


- 60–119 minut opóźnienia – przysługuje zwrot 25% ceny biletu,
- 120 minut i więcej – przysługuje zwrot 50% ceny biletu.
Nie ma znaczenia, czy bilet kosztował 19 zł czy 199 zł – procent liczony jest zawsze od realnie zapłaconej kwoty. Odszkodowanie dotyczy zarówno biletów jednorazowych, jak i okresowych (w tym przypadku liczonych proporcjonalnie).
Opóźnienie liczy się na końcu trasy, nie po drodze
To jeden z najczęstszych punktów nieporozumień. Jeśli pociąg był opóźniony 40 minut w połowie trasy, ale dojechał punktualnie do stacji końcowej, odszkodowanie nie przysługuje.
Analogicznie – nawet jeśli opóźnienie narastało stopniowo, liczy się wyłącznie czas przyjazdu do miejsca docelowego wskazanego na bilecie. System jest prosty i zero-jedynkowy: albo próg został przekroczony, albo nie.
A co z przesiadkami i biletami łączonymi?
Jeżeli podróż odbywa się na jednym bilecie obejmującym całą trasę, w tym przesiadki, opóźnienie liczone jest względem końcowej stacji całej podróży. Nawet jeśli spóźnił się tylko pierwszy pociąg, a przez to straciłeś przesiadkę, masz pełne prawo do odszkodowania.
Inaczej wygląda sytuacja przy osobnych biletach kupionych niezależnie. Wówczas każdy odcinek traktowany jest oddzielnie, co często uniemożliwia uzyskanie rekompensaty. Z perspektywy pasażera bardziej opłaca się więc kupować bilety łączone.
Kiedy przewoźnik może odmówić wypłaty?
Prawo przewiduje wyjątki, ale jest ich niewiele. Przewoźnik może odmówić wypłaty odszkodowania, jeśli opóźnienie wynikało z:
- ekstremalnych warunków pogodowych (np. huragan, powódź),
- działań osób trzecich (np. sabotaż, wtargnięcie na tory),
- nadzwyczajnych zdarzeń, których nie dało się uniknąć.
Co istotne, usterki techniczne, awarie taboru czy braki kadrowe nie są uznawane za okoliczności nadzwyczajne. W takich przypadkach odszkodowanie należy się pasażerowi.
Jak złożyć wniosek o odszkodowanie?
Procedura jest stosunkowo prosta, choć bywa czasochłonna. W większości przypadków należy:


- wypełnić formularz reklamacyjny przewoźnika (online lub papierowo),
- dołączyć kopię biletu lub potwierdzenie zakupu,
- wskazać numer konta lub formę zwrotu.
Przewoźnik ma co do zasady 30 dni na rozpatrzenie wniosku. Odszkodowanie może zostać wypłacone gotówką, przelewem lub w formie vouchera – ale tylko wtedy, gdy pasażer wyrazi na to zgodę.
Czy niska cena biletu ma znaczenie?
Tak, ale tylko pośrednio. Wielu przewoźników nie wypłaca odszkodowań, których wartość nie przekracza 4 euro. Oznacza to, że przy bardzo tanich biletach (np. promocyjnych) nawet 25% czy 50% zwrotu może nie osiągnąć minimalnego progu.
Nie jest to obejście prawa, lecz mechanizm dopuszczony przez unijne regulacje. W praktyce oznacza to, że im tańszy bilet, tym mniejsza realna szansa na wypłatę.
Podsumowanie: nie „ile razy”, tylko „ile minut”
Odpowiadając wprost na tytułowe pytanie: pociąg nie musi mieć wielu opóźnień. Wystarczy jedno, pod warunkiem że wynosi co najmniej 60 minut na stacji końcowej.
Znajomość tych zasad pozwala realnie odzyskać część pieniędzy i podejmować bardziej świadome decyzje zakupowe. W transporcie kolejowym, podobnie jak w podróżach lotniczych, to wiedza jest najlepszym zabezpieczeniem interesów pasażera.